Adama dzień drugi lotny
środa, 29 grudnia 2010
Martin na odprawie zapowiedział wysokie podstawy, słabnący wiatr i że 1000 jest możliwy.
Tradycyjnie przestrzegł przed burzami.
Wyłożyłem wiec 1010, Gariep, Rouxville, Grikvastad, Blakpoor, Gariep.
Mały błąd na odejściu postanowiłem odrobić na trasie. Odlot wykręcałem nad środkiem jeziora. Zadziwiające ale w połowie jeziora zanikają fale i powietrze zaczyna lecieć do góry,
Wiatr ca 30 km/h pcha mnie do Rouxville. Chmury nawet się jakieś pojawiły…. Ale nie noszą. Zawiało mnie 125km na pierwszy pkt bez możliwości wykręcenia się. Postanowiłem z 1200m wrócić na szlaku… ale spadłem na 600m, wylałem wodę i zacząłem się wykręcać. Zeszło się trochę a w między czasie burze odcięły mnie od lotniska. Wykręcałem się w deszczu, gradzie „polując z piorunami” nosiło po 3, 4 nawet 5 m/s. Udało mi się przedostać na słońce. Naprawdę miałem ochotę wylądować po 250 km. Ale tak jak zagrożenie ustało chęć kontynuowania lotu powróciła. Od białych ścian szpitala nawet kiepski docel-powrót jest 100 razy lepszy. Poleciałem więc na maxa pod wiatr i z powrotem. Wiatr się nasilił do 50 km/h. doleciałem więc tylko do De Aar. Podstawy były oszałamiające 16000ft.
Zakończyłem przelot na 651km.
http://www.onlinecontest.org/olc-2.0/gliding/flightinfo.html?flightId=869711516
Było fajnie!
Dzień trzeci.
Odbój. Z powodu słabej pogody. Silny wiatr i pełne pokrycie.
Pojechaliśmy obejrzeć lotniska na dolocie.
Słynny Colesburg AF, obok charakterystycznej góry na 48km od lotniska.
Na lotnisku nikogo nie było i jakaś rozwalona buda. Lotnisko nadaje się do lądowania ale po pasie łaziły …. krowy!
Zdjęcia w załączeniu.