Podróż z atrakcjami
wtorek, 15 listopada 2011
Marek zapomniał paszportu.
Tak się złożyło, że w 2011r do RPA leciałem razem z Markiem Szumskim.
Jak zwykle mieliśmy się spotkać na Okęciu, żeby wspólnie dzielić trudy podróży.
Ja dotarłem nieco wcześniej na lotnisko i okazało się, że nasz lot jest odwołany.
Zadzwoniłem więc do Marka, żeby go o tym poinformować. Marek ucieszył się, bo zapomniał paszportu i musi wracać do Otwocka.
Ok, bywa i tak. Jednak powoli zaczęło do mnie docierać, że mamy wypożyczony na spółkę samochód w Bloemfontein i jeśli Marek nie zdąży to ja będę w „głębokiej d...” bo zarezerwowany samochód nie jest przystosowany do ręcznego sterowania.
Marek dotarł w ostatniej chwili i opowiedział mi niebywałą historię. Postanowił bowiem, (żeby przyspieszyć) zadzwonić do swojego teścia, i poprosił go aby ten wyjął paszport z numerycznego sejfu i spotkał się z nim w połowie drogi. Teść jednak, w tych nerwach źle wprowadzał kod i po trzech nie udanych próbach zablokował zamek.
Marek, cały czas pędząc w stronę Otwocka, zadzwonił do sprzedawcy sejfu i dowiedział się, że zamek zablokowany jest na 15 min. Operacja przyspieszenia „spaliła na panewce”. Akurat po 15min Marek dotarł do domu pobrał paszport i z wywieszonym językiem dotarł 5 min przed zamknięciem Gate’u.
Szybownik nigdy się nie poddaje!
ecc